Reklama
Moje miejsce w Borach Tucholskich – fotoreportaż, który wygrał w konkursie
Wiktor Sondowski przygotował fotoreportaż, który wygrał w konkursie zorganizowanym przez Technikum Leśne im. Adama Loreta w Tucholi i naszą redakcję. Warto przeczytać w całości. Na pewno tekst i zdjęcia zachęcą Was do odwiedzenia opisywanego miejsca. A na naszym portalu niebawem opublikujemy kolejne prace. Warto spojrzeć na Bory Tucholskie oczami młodych ludzi.
Nagrodę w konkursie wręczył dyrektor Technikum Leśnego Piotr Marciniak.
Chciałbym Was zaprosić do mojego ulubionego miejsca w mojej okolicy. Mieszkam w Borach Tucholskich i ciekawych miejsc jest tutaj więcej niż promocji w marketach. Jednak to miejsce jest wyjątkowe.
Rezerwat przyrody Jezioro Piaseczno na terenie Nadleśnictwa Trzebciny, to nie tylko oaza spokoju i naturalnego piękna, ale również miejsce pełne anegdot i humorystycznych obserwacji, które sprawiają, że ten zakątek przyrody jest niczym magiczny świat z książki fantastycznej. Jezioro i jego okolice tętnią różnorodnością życia, zachwycając zarówno amatorów natury, jak i przypadkowych odwiedzających, którzy może przypadkiem znaleźli się na tych terenach, szukając innego miejsca.
Jednak aby dostać się do samego jeziora należy przebyć drogę, może nie tak trudną, jak Shrek ratujący Fionę ale kilkanaście minut trzeba poświęcić wędrując malowniczymi ścieżkami. Pierwszym, co rzuca się w oczy, jest oczywiście samo jezioro. Wygląda jak naczynie pełne czystej, lustrzanej wody, która zdaje się być niczym tafla szkła niesplamiona śladem brudu. W dobie selfie, mogłoby ono z powodzeniem konkurować z najlepszymi lustrami do makijażu, szczególnie dla perkozów dwuczubych, które z nietuzinkową gracją popisują się swoimi ułożonymi pierzastymi kreacjami z dumą dorównującą największym paryskich wybiegom mody.
Nie mniej urokliwa jest okoliczna flora, która obfituje w grzybienie białe - lilie wodne, które wyglądają jakby żywcem zostały wyjęte z bajek Disneya. Ich jasne, szerokie kwiaty suną po powierzchni wody, przypominając legendarne Elfy, przysiadające na statkach mitycznych krain. Choć grozi to przemoczeniem, podobno niektórzy usiłowali usiąść na tych magicznie wyglądających liściach – legendy głoszą, że w starszych wersjach mitologii, ostrzegano przed próbami takich oryginalnych podbojów.
Jezioro Piaseczno to również arcyciekawy teren obserwacji ornitologicznych. Jastrząb, majestatyczny władca nieba, w locie przypomina odrzutowiec pokazu lotniczego, którego przelot wywołuje grozę u wszystkich drobniejszych ptaków, przypominając im, kto naprawdę rządzi przestworzami. To spektakl, który powoduje u miłośników ornitologii emocje porównywalne z rollercoasterem – każdy nieprzewidziany zwrot akcji mrozi krew, lecz i budzi zachwyt.
Z kolei na nieco bardziej gruntownych szlakach rezerwatu swoją obecność w tajemniczy, niemal konspiracyjny sposób zaznaczają mieszkańcy lasu. Jeże ze swojej niskiej perspektywy wiodą życie, które mógłby opisać niejeden liściasty dramaturg, a lis, którego zobaczenie w dzień jest jak spotkanie czarnego kota przynoszącego szczęście, pojawia się jako niezobowiązujący degustator w momencie, gdy w pobliżu unosi się zapach czegoś bardziej wyrafinowanego niż szynka.
Nie można też zapomnieć o przepięknych, choć niekiedy złowrogich, zjawiskach atmosferycznych, które nadają miejscu aurę mistycznej baśni. Poranne mgły unoszą się nad jeziorem niczym niewidzialne Elfy, które próbują uwieść wędrowców swoją tajemniczością i spokojem. Pamiętajmy, by z tych uroków korzystać ostrożnie, najlepiej przy świetle dziennym; nocą sylwetka każdego drzewa może przyjąć formę bohatera opowieści grozy.
Gdy nastaje zima i jezioro zamarza, Piaseczno zamienia się w spektakularny pejzaż zimowy, jakby siostry Anna i Elsa z Disneya, urządzały tu swój prywatny koncert: lodowa tafla staje się sceną, która zupełnie niewzruszona przyjmuje chłodny uścisk zimy. Ten widok to inspiracja dla artystów, marzenie poetów i wyzwanie dla marzycieli usiłujących spełnić dziecięce sny o baletnicach na lodzie.
Jezioro Piaseczno to miejsce dla mnie szczególne, ba nie tylko dla mnie, również dla mojego taty. To tutaj podobno mój dziadek uczył tatę pływać, a gdy byłem mały, to tata starał się jak mógł, abym i ja chociaż próbował unosić się na wodzie i mu się to udało.
Zimą, według opowieści mojego taty, rozgrywane były tutaj mecze w hokeja, grał ze swoim bratem i ojcem. Natomiast dzisiaj, gdy mróz skuje lód na tyle mocno, aby było bezpiecznie i ja próbuję swoich sił w jeździe na łyżwach oczywiście z instruktorem – tatą.
Podsumowując, rezerwat przyrody Jezioro Piaseczno, to nie tylko raj dla miłośników przyrody, ale również doskonała sceneria, która potrafi na nowo obudzić w każdym dawno zapomniane bodźce wyobraźni i humor. Bogactwo przyrody czynią z tego miejsca unikalny przystanek na mapie naszej zielonej przygody, wart odwiedzenia przez każdego poszukiwacza nie tylko rozrywki, ale też spokoju i refleksji w naturalnym otoczeniu.
Wiktor Sondowski