Reklama
Tartak w Rytlu chce się powiększyć o 30 ha. Mieszkańcy protestują. Ożywiona dyskusja na zebraniu (FOTO, WIDEO)
Z jednej strony miejsca pracy, wspieranie lokalnych inicjatyw i kształcenia mieszkańców. Z drugiej uciążliwości związane z transportem, hałasem i nawet światłem. Dla części mieszkańców Rytla i okolic tartak z jednej strony jest pracodawcą i sponsorem, z drugiej przeszkadza w codziennym życiu.
Na piątkowe zebranie w Rytlu przyszło sporo mieszkańców sołectwa. Przyjechali też przedstawiciele Chojnickiego Alarmu dla Klimatu. Na sali zasiedli też pracownicy KB sp. z o.o. czyli firmy Kronobuild – właściciela tartaku w Rytlu.
O 30 hektarów
Do spotkania doszło, bo KB zamierza powiększyć swój tartak. W planie jest przejęcie trzech działek o łącznej powierzchni około 30 hektarów. W zamian spółka deklaruje przekazanie Lasom Państwowym innego lasu. Na nowych gruntach Kronobuild chce rozszerzać swoją produkcję. I, jak na zebraniu mówili przedstawiciele firmy, nie chodzi to o kilkukrotne zwiększenie produkcji. Zamierzają rozszerzać asortyment swoich produktów, poprawiać bezpieczeństwo i ergonomię zakładu oraz montować nowe, zautomatyzowane maszyny. O tym, jak wygląda produkcja w Rytlu mówił dyrektor Tomasz Roman. Podkreślał, że KB stawia na ekologię i zatrudnia mieszkańców okolicy. W tartaku pracuje teraz 223 pracowników z czego połowa to mieszkańcy okolic. Obcokrajowców jest zaledwie 12. Tomasz Roman podkreślał tę liczbę, bo pojawiały się głosy, że tartak po zwiększeniu produkcji będzie zatrudniał głównie Ukraińców. Inwestorzy przekonywali, że stawiają na lokalny rozwój. Tylko w 2025 roku przekazali 107 tys. zł na inicjatywy w sołectwie Rytel, opłacają studia i kształcą swoich pracowników, przekazują materiały osobom, których dotknęła jakaś życiowa tragedia. Od 2017 roku KB zwiększył zatrudnienie o ponad sto osób. Jak podkreślał dyrektor Tomasz Roman, przedsiębiorstwo w ciągu ostatnich ośmiu lat zapłaciło 303 miliony złotych różnych podatków i opłat.
Kominów nie będzie?
Jak na samym początku stwierdził burmistrz Czerska, spotkanie nie zakończy się wypracowaniem jakiejkolwiek decyzji. W gminie opracowywany jest plan ogólny dla tej części sołectwa Rytel. – Uzgadnia go 20 instytucji. Najważniejsza w tym procesie jest Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, która wypowiedziała się negatywnie – mówił Daniel Szpręga. – Nadleśnictwo także negatywnie zaopiniowało plan ogólny. Jednak nasze stanowisko nie jest wiążące – podkreślał nadleśniczy Nadleśnictwa Rytel Łukasz Rutkowski.
– Dziś tartak zajmuje powierzchnię 10 hektarów i ma się zwiększyć o kolejne 30. To oznacza większą liczbę ciężarówek, większy hałas i zanieczyszczenie światłem. Apeluję do burmistrza, żeby inwestować w turystykę. Mali przedsiębiorcy też są w stanie tworzyć miejsca pracy – mówiła Małgorzata Konończuk z Chojnickiego Alarmu dla Klimatu.
Burmistrz Czerska pytał dyrektora KB czy firma zamierza produkować płyty drewnopodobne. Taka produkcja wiąże się z dużym zapyleniem i potrzebą dostarczenia energii. – W Rytlu jest i będzie tartak. Tartak i tylko tartak. Żadnych kominów tu nie będziemy stawiać – zapewniał Tomasz Roman.
Co na to mieszkańcy?
I choć o ekologii wypowiadali się głównie mieszkańcy Chojnic i okolic, to w dyskusję zaangażowali się też sąsiedzi tartaku. – Mieszkam w pobliskich blokach. Mam dorosłego syna na wózku. Nasze życie jest bardzo utrudnione. Dym, hałas, dużo światła. Przez jeżdżące tiry mam problem, żeby z synem pojechać na spacer do lasu – mówiła Urszula Karnowska. – Na drodze nie ma ani chodnika ani ścieżki rowerowej – dodawała.

Urszula Karnowska mieszka w sąsiedztwie tartaku.
Marzena Sękowska zarzucała KB, że przez transport do i z tartaku zniszczona została ulica Dworcowa w Rytlu. – Życie nasze jest trudne, szczególnie wtedy kiedy pracuje taśmociąg. Oprócz tego reflektory świecą nam po oknach. Jest dużo pyłu w powietrzu. Nie można wietrzyć mieszkania – dodawał Józef Brzeziński.

Marzena Sękowska skarżyła się między innymi na zniszczoną ulicę Dworcową.
Miesięcznie do tartaku przyjeżdża 2500 tirów.
Korzyści dla gminy
Mieszkańcy pytali burmistrza, jakie korzyści ze zwiększenia powierzchni tartaku będzie miała gmina Czersk. Danel Szpręga mówił, że zależy mu na tym, żeby ludzie mieli pracę. Żeby młodzi nie wyjeżdżali do dużych miast.
Dyrektor tartaku przekonywał, że z wszystkimi mieszkańcami może się spotkać i ich indywidualne problemy próbować rozwiązać.
Spotkanie trwało trzy godziny. Strony nie przekonały się do swoich racji. Przed gminą i innymi instytucjami kolejne uzgodnienia i opinie.