Reklama

Wilki zaatakowały zwierzęta gospodarskie. Mieszkańcy są coraz bardziej zaniepokojeni

W ubiegłym tygodniu wilki zagryzły jałówkę na gospodarstwie w Śliwiczkach. W dwóch kolejnych zabudowaniach doszło do ataku na psy. W innych miejscach Borów Tucholskich także widywano drapieżniki. Czy wilki są już poważnym zagrożeniem? Jak możemy radzić sobie z ich obecnością?
Śliwiczki. Gospodarstwo Mateusza Kołatki. Za domem i budynkami gospodarskim jest niewielka łączka. Otaczają ją gęste zakrzaczenia oraz rzeczka – Prusina. Gospodarz wypasa tu krowy. Kilka sztuk. Był przekonany, że są bezpieczne. – Widujemy tu wilki, ale nie tak blisko gospodarstw. Kiedyś to spotykałem je na łąkach pięć kilometrów stąd. Ostatnio podchodzą coraz bliżej. Jednak kto by pomyślał, że przejdą przez rzeczkę – mówi. 
Jedna jałówka
We wtorek 15 października rano gospodarz zauważył brak jednej jałówki. Zwierzę było przywiązane łańcuchem do pala. Zniknęło kompletnie. Na miejscu, gdzie się wypasało, widać było ślady drapieżnika. – Wszędzie były resztki sierści – mówi Mateusz Kołatka. Zaprowadziły one go przez zakrzaczenia do rzeczki. Nad jej brzegiem została tylko zawartość żołądka jałówki. – Musiały ją całą pożreć – podejrzewa gospodarz.

Krzyszto Partyka

Krzysztof Partyka pokazuje budę jego dwuletniego pieska. Stoi ona koło domu.


Mieszkańcy tej części gminy Śliwice uważają, że ataków na zwierzęta było więcej. Krzysztof Partyka jest przekonany, że wilki zaatakowały jego psa. Zwierzę było przywiązane przy budzie koło domu. Zniknęło w nocy z 11 na 12 października. – Piesek normalnie biegał sobie tu u nas. Na noc przywiązywaliśmy go do budy – mówi mieszkaniec Śliwiczek. Warto podkreślić, że posesja nie jest ogrodzona. Jednak buda znajduje się dosłownie kilka metrów od domu. Krzysztof Partyka na polu koło domu znalazł miejsce, gdzie było więcej sierści czworonoga. – Pewnie tu go zaciągnęły i zagryzły – podejrzewa. – W tym samym czasie sąsiadowi zniknęły dwa psy – dodaje.

Karol Chabowski
Karol Chabowski nagrał drapieżnika tuż koło swojego gospodarstwa. 

Wilków jest dużo
Karol Chabowski, który mieszka w Lińsku, pokazuje filmik nagrany w zeszłym tygodniu. Po polu niedaleko jego gospodarstwa biegnie zwierzę. Mieszkaniec gminy Śliwice jest przekonany, że to wilk. – Trochę się człowiek obawia. Przecież to tak blisko domu – mówi. 

Dalsza część tekstu pod wideo.

Video file
Drapieżnik na polu w Lińsku, gmina Śliwice


Swoje spotkania z wilkami relacjonowali też mieszkańcy gminy Czersk. Na zebraniu we Wiecku mężczyzna pokazywał zdjęcia drapieżnika. W Złym Mięsie mieszkanka Lipek mówiła, że wilki podeszły pod ich posesję. Zarejestrował je monitoring. W sierpniu drapieżniki zagryzły daniele we Wiecku.
Inspektorzy z RDOŚ
Mateusz Kołatka o ataku na swoje zwierzęta powiadomił Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska. Inspektorzy z Bydgoszczy przyjechali następnego dnia.
Czy stwierdzili atak wilków? – Na podstawie przeprowadzonych oględzin potwierdzono, że szkody zostały wyrządzone przez wilki – mówi Anna Gondek rzeczniczka prasowa RDOŚ w Bydgoszczy. W jaki sposób inspektorzy weryfikują czy to właśnie te drapieżniki zaatakowały zwierzęta gospodarskie? – Identyfikacji drapieżnika, który dokonał ataku, dokonuje się na podstawie zebranych materiałów dowodowych podczas przeprowadzonej wizji terenowej. Jednym z tych materiałów dowodowych są rodzaj ran zadanych ofierze przez drapieżnika lub stopień zachowania fragmentów części ciała ofiary, a także tropy drapieżników, pozostawiony przez drapieżniki materiał biologiczny (np. odchody). Ponadto charakterystyczny dla drapieżników, w tym wilków, jest również wygląd miejsca, gdzie doszło do ataku na ofiarę (ślady walki ofiary z drapieżnikami, ciągnięcia ofiary przez drapieżniki) – dodaje Anna Gondek.
Co z odszkodowaniem?
W takim wypadku rolnik powinien od RDOŚ otrzymać odszkodowanie. Postępowanie w tej sprawie jest w toku, jednak Mateusz Kołatka mówi, że zwrotu za poniesione straty nie otrzyma. Inspektorzy uznali, że zwierzęta nie były odpowiednio zabezpieczone i że pozostawiono je na noc na łące. – Twierdzą, że powinienem je pilnować. Zawsze się tu wypasały i nie było problemów – podkreśla rolnik.
Inspektorzy doradzili mu montaż drutu wokół pastwiska z wiszącymi na nim czerwonymi flarami. – Podobno przez takie ogrodzenie wilki nie przejdą – dodaje Kołatka. 
Co z atakiem na psy? – W przypadku szkód wyrządzonych przez wilki polegających na zagryzieniu psów, istnieje możliwość ubiegania się o odszkodowanie wyłącznie względem psów, które zostały nabyte legalnie (np. psy rasowe lub wzięte ze schroniska). Właściciel psa powinien wówczas dysponować odpowiednim dokumentem informującym o legalnym nabyciu psa – tłumaczy Anna Gondek.
Pismo do RDOŚ?
Jednak rolnicy i mieszkańcy Borów Tucholskich czują coraz większe zagrożenie. Wyrażali to na zebraniach wiejskich i osiedlowych w gminie Czersk. Burmistrz Daniel Szpręga rozważa nawet zaproponowanie radzie miejskiej przyjęcia apelu, z którym radni mieli by się zwrócić do RDOŚ, żeby ten podjął jakieś kroki prowadzące do zmniejszenia populacji wilka.
RDOŚ z kolej uważa, że ludzie wabią do siebie te drapieżniki. – Ogólnie można stwierdzić, że główną przyczyną, dla której wilki podchodzą pod gospodarstwa i zabudowania mieszkalne są wałęsające się i pozostawione bez opieki psy i koty, zwłaszcza w pobliżu kompleksów leśnych, niezabezpieczone pojemniki na odpady, kompostowniki, na które bardzo często wyrzucane są resztki jedzenia. Niezabezpieczone zwierzęta gospodarskie, jak i resztki jedzenia, mogą stanowić czynniki przyciągające wilki na tereny zamieszkałe przez ludzi – przekonuje Anna Gondek.
RDOŚ przesłał nam linki do poradników dotyczących zabezpieczenia przed wilkami oraz innych materiałów dotyczących postępowania z wilkami:
https://www.gov.pl/web/rdos-bydgoszcz/zalecenia-i-zasady-postepowania-w-odniesieniu-do-wilka-canis-lupus
https://www.gov.pl/web/rdos-bydgoszcz/ulotki-o-zwierzetach-pod-ochrona-od-rdos-w-bydgoszczy
https://www.polskiwilk.org.pl/publikacje  

 

Reklama